Nasz następca w Kunmingu. Wywiad z Bartkiem

Niedawno otrzymałem maila od Polaka mieszkającego w Kunmingu. Mało tego, otrzymał to samo stypendium, które rok temu otrzymaliśmy my. Dziś to Bartek uczy się mandaryńskiego na Yunnan University of Finance and Economics. Przedstawiam Wam krótki wywiad z naszym następcą w Kunmingu :)

Gap year in Kunming:

Jak pogoda w Kunmingu? Jest już ciepło czy jeszcze chodzisz w kurtce? (dla wyjaśnienia: Kunming jest nazywany Miastem Wiecznej Wiosny, podczas naszego pobytu w tym mieście, w styczniu chodziliśmy w krótkim rękawie)

Bartek:

Do Kunmingu przyjechałem jedynie z jedną kurtką jesienną, a to tylko dlatego, że ma mnóstwo kieszeni, w których można poupychać ciężki bagaż podręczny podczas podróży samolotem (tym sposobem miałem na sobie ok. 12 kg, zamiast 8). Wychodziłem z założenia, że jak się zrobi zimno, to będę kupował. Tak też zrobiłem. Najpierw bluza, potem długie spodnie do chodzenia po domu, potem polar. Obecnie jest, jak to się mówi, “zimno jak w psiarni”. Pisząc te słowa siedzę w bluzie i polarze, na stopach skarpety wełniane, do tego elektryczny termofor pod bluzą.

Jak w ogóle trafiłeś do Kunmingu?

W lipcu 2011 r. byłem przez miesiąc na Tajwanie i doświadczyłem tropikalnego gorąca (nigdy nie zapomnę wyjścia z klimatyzowanego lotniska do sauny na zewnątrz), więc jak w 2012 zapisywałem się na stypendium (dokładnie to samo, na które ubiegaliśmy się z Kasia – przyp. Krzyśka), to pierwsze co zrobiłem, to sprawdziłem dane klimatyczne dla różnych miejsc w Chinach. Szukałem miejsca gdzie nie jest gorąco (zimno mi nie przeszkadza, zawsze się można przecież ubrać, a jak jest gorąco to klimatyzatora raczej nie ubierzesz :) Wyszło mi, że najbardziej będzie pasował Kunming. No i tu jestem :) .

Mieszkasz w akademiku czy wynająłeś sobie mieszkanie? Jeśli to drugie, to jak Ci się podobało szukanie? Byłeś w jakichś ciekawych przybytkach?

Mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu razem z 2 Chinkami (matka + córka) i dziewczyną z Nowej Zelandii. Szukanie odbyło się bez przygód. Znalazłem ogłoszenie na miejscowym portalu anglojęzycznym i w mniej niż tydzień od przylotu się wprowadziłem, nie byłem w żadnych innych kwaterach. Mieszkanie jest dobrze zaopatrzone, ma kuchnię, lodówkę, pralkę, ciepłą wodę, internet itd. (czyli lepsze niż mieliśmy my – przyp. Krzyśka). Ciekawym przybytkiem był akademik. O ile 4 osoby na pokój było jeszcze w miarę do zniesienia, to łazienka na balkonie (bez szyby, która oddzielałaby cię od pogody na zewnątrz) była totalny zaskoczeniem. Współczuję mieszkańcom, szczególnie w taką pogodę – prysznic o 8 rano, a temperatura na zewnątrz w okolicach zera.

Jak Ci się podoba Kunming?

Czasem to miasto się kocha, czasem nienawidzi. Przyjemnie jest mieć codziennie niebieskie niebo i czytać jak to w Pekinie się duszą smogiem. Z drugiej strony, dzisiejszy Kunming to jeden plac budowy, więc w wielu miejscach jest mocne zapylenie na poziomie ulicy. Komunikacja miejska to skrajność – z jednej strony jest fajnie, bo dużo autobusów i wszędzie można dojechać, ale z drugiej w godzinach szczytu jazda na sardynkę. Kuchnia mi wybitnie odpowiada, do wyboru do koloru, co widać nawet w stołówkach na uczelni. Zabytków i rzeczy do zwiedzania raczej nie ma, poza świątyniami. Kunming można polecić jako bazę do wypadów w Yunnan albo dalej na południe (sami o tym pisaliście:))

Mówiłeś, że mieszkasz z dwoma Chinkami (matka i córka) – jak wyglądają wasze relacje? Czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Relacje z matką są dość ograniczone, bo mówi w dialekcie (pochodzi z małej miejscowości na południu Yunnanu). Większość czasu spędza na szydełkowaniu i oglądaniu zachodnich filmów na pirackich płytach DVD (ostatnio oglądała Prometeusza i Abraham Lincoln Łowca Wampirów). Do tego dużo gotuje, więc mam okazję się poprzyglądać i zjeść coś ciekawego. Córka mówi po angielsku, więc problemu z komunikacją nie ma.

Jak chodzi o “zgrzyty”- można zauważyć, że Chinki są znacznie bardziej oszczędne jak chodzi o wodę, prąd itd., często matka narzeka że my białasy tyle prądu i wody zużywamy (ale na narzekaniu się kończy, zakręcania zaworów jeszcze nie było :D ). Czasem wieczorem, nawet jak jest ciemno, matka nie zapala światła w kuchni. Wystarcza jej światło płomienia palnika gazowego.

Gdzie jest Bartek?

Ludzie z roku Bartka. Niektórych mieliśmy przyjemność poznać rok temu.

Zdarzyły Ci się już jakieś ciekawe przygody? Coś Cię bardzo zdziwiło albo zainteresowało?

Tutaj możnaby się rozpisać na kilka stron, z uzupełnieniem zdjęciami. Z takich, o których na świeżo mogę powiedzieć to:

Komunikacja

  • autobusy, z których wysiada się tylko tylnymi drzwiami, nawet jak się stoi w tłoku pół metra od przednich drzwi, a i tak się trzeba przepychać cały autobus, żeby wysiąść;
  • brak rozkładów jazdy autobusów; więc czasem zdarza się, że na raz jedzie kolumna 3-4 pojazdów tej samej linii, a potem pół godziny nic.

Bank of China

  • “dziś nie wymieniamy waluty w żadnym oddziale w mieście, bo nam system padł…”
  • “nie może Pan użyć opcji wymiany waluty przez internet i nie wiemy dlaczego”

Zachowanie Chińczyków

  • uniwersytecka biurokracja (to znacie sami), która nie ogarnia wielu rzeczy,
  • kurierzy na skuterach obładowani paczkami,
  • ludzie na ulicy patrzący na ciebie tak samo, jak ty patrzyłbyś na pingwina idącego samemu środkiem Krakowa,
  • charkanie/smarkanie publicznie,
  • załatwianie potrzeb fizjologicznych przez małe dzieci publicznie.

Urbanizacja

  • wielgachne nowe lotnisko w Kunmingu – zrobiło na mnie duże wrażenie,
  • miasto zmienione w plac budowy i nowoczesne bloki stojące puste, bo nie ma komu się wprowadzić.

Wspominałeś w mailu, że niektóre z wydarzeń na uniwersytecie pozostały te same (np. sławny dzień sportu :P ). Czy coś się zmieniło w stosunku do zeszłego roku?

Moje doświadczenia z uniwersytetem opisałbym jako zdecydowanie przyjemniejsze w porównaniu do waszych. Jak chodzi o poziom chińskiego, to wstrzeliłem się w sam raz, jestem na poziomie HSK 3/4 (HSK to standardowy test znajomości chińskiego, określa poziom znajomości chińskiego, przed 2010r. liczony w skali  1-11, dziś 1-6, Bartek ma na myśli nową 6-cio stopniwą skalę; przyp. Krzyśka), więc dla mne idealnie – ani za trudno, ani się nie nudzę na zajęciach. Nie miałem więc przyjemności rozmawiać z różnymi Ważnymi Osobami o jakichś przenosinach/ zmienianiu grup itp. Moja grupa również się różni diametralnie od tego, co opisywał Krzysiek. Nie ma bandy rozwrzeszczanych Wietnamczyków/ Laotańczyków, a miła i zdyscyplinowana grupa która się autentycznie uczy. Z obecnością różnie bywa, ale na pewno nie ma problemów na zajęciach. Grupa to ok. 12 osób – 5 z Laosu, 3 ze Sri Lanki (znam tych panów – przyp. Krzyśka), 2 z Korei, 1 z Bangladeszu no i ja… Stanowię równe 50% stanu osobowego białasów na wszystkie kursy chińskiego na Yunnan University of Finance and Economics (poza mną Andres z Ekwadoru, którego poznaliście).

Spędzałeś Święta w Chinach czy wracałeś do Polski?

Siedziałem w Chinach i zamierzam wracać najwcześniej w lipcu.

Byłeś w centrum Kunmingu podczas wigilijnego spray’owania? Jak Ci się podobało?

Nie, wiedziałem co się tam będzie działo, więc celowo unikałem spacerniaka :P
Z jedną kurtką wolałem nie ryzykować…

Jak dziś wygląda dostęp do Internetu w Chinach? Czytamy w mediach, że po wyborach jest z tym spory problem, VPNy podobno nie działają już tak jak kiedyś. Czy rzeczywiście tak jest?

Niestety, tak właśnie jest. Problemy zaczęły się jakoś w listopadzie, przed 18. zjazdem Komunistycznej Partii Chin. Konkretnie: Wielki Brat dość skutecznie zablokował jeden z protokołów VPN (OpenVPN), na którym bazowało wielu dostawców. Na szczęście, inne protokoły u niektórych firm działają normalnie (np. mój serwis, może nie reklamujmy publicznie, żeby nie kusić licha…), więc tragedii nie ma. Dla mnie problem jest jedynie na uniwersytecie (OpenVPN był jedynym, który przepuszczała uczelniana sieć).

Jest to Twój drugi pobyt w Chinach, przy czym pierwszy na kontynencie (wcześniej byłeś na Tajwanie). Jakie różnice dostrzegasz? Co możesz powiedzieć o Chińczykach, których poznałeś?

Tajwan jest bardziej “cywilizowany” (z naszego punktu widzenia). Te dodatkowe kilkadziesiąt lat normalnego rozwoju gospodarczego (w porównaniu do kontynentu) nadal robi różnicę, ale jak chodzi o miasta- nie jest to jakiś ogromny dystans (wieś to zupełnie inna bajka).  Mniej jest na Tajwanie upierdliwości (np. nie trzeba żadnych rejestracji na policji), a ludzie są bardziej przyzwyczajeni do widoku białasa, więc nie stanowi się aż takiej atrakcji na ulicach. Nie spotkałem się na Tajwanie z sytuacją, żeby ktoś próbował zdzierać ze mnie dodatkową kasę (premia za białą twarz) – czy to sklep, czy to stragan z przekąskami, płaciłem tyle samo, co Chińczycy.

Ludzie (głównie studenci, bo ich mogę porównać) reprezentują inny poziom angielskiego – na Tajwanie jest on wyższy. Nie jest tak, że wszyscy studenci mówią perfekcyjnie, ale rozmawiając z przypadkową osobą na kampusie można się spodziewać, że jednak zrozumie co się mówi i będzie w stanie jako-tako odpowiedzieć (tutaj, w Kunmingu, wręcz przeciwnie). Dodatkowo, jest możliwe spotkanie starszej osoby, która mówi po angielsku, czego nie spotkasz w Kunmingu.

Na Tajwanie presja rodziców (na rozwój dzieci – przyp. Krzyśka)  jest porównywalna, a przesiadywanie studentów w bibliotece godzinami (wraz ze spaniem) również występuje. Odniosłem jednak wrażenie, że studenci na Tajwanie są trochę bardziej wyluzowani.

Na wyspie nie ma też cenzury, w kinach pojawiają się wszystkie zachodnie filmy, internet działa normalnie, w Tajpej jest mnóstwo miejsc z dostępem do darmowego internetu. Wifi dostępne jest nawet w metrze.

Jak Twoje plany na Chińskie Święto Wiosny? Planujesz gdzieś podróżować czy zostajesz na miejscu?

Wiem, że zostaję na miejscu, ale konkretnych planów jeszcze nie mam.

Dzięki za rozmowę :)

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, , , ,