Jak wywołać konflikt międzykulturowy

Nie wiem czy pamiętacie jeszcze nasz pierwszy konflikt międzykulturowy. Był to incydent związany z dniem sportu, z którego wymknęliśmy się, żeby zwiedzać Xishuangbanne. Niedawno zdarzyło się coś podobnego, może o nieco mniejszej skali, jednak nadal warte odnotowania na blogu :)

Jakiś czas temu siedzę sobie spokojnie przed komputerem i grzebię w necie. Wraca Kasia z zajęć. Jest wyraźnie podkurzona.

- Co się stało?

- Znów mi się zepsuł zamek do roweru.

- I tylko dlatego jesteś taka wkurzona?

- Nie tylko. Od zamka się zaczęło. Przyjechałam na uniwerek.  Nie dało się wyciągnąć klucza z zamku – pewnie zawilgotniał. \ Chciałam zostawić rower w budynku, żeby nie stał na dworze bez opieki. Na to strażnik (Krzychu: dziad siedzący przy wejściu, w każdym budynku uczelnianym jest taka persona, której jedynym zadaniem w ciągu dnia jest noszenie munduru, popijanie herbaty i udawanie, że pilnuje się budynku) mi mówi, że nie można zostawić rowerów. A przecież widzę, że w środku stoją jakieś rowery. Więc pytam go, “dlaczego”? Odpowiada, przedrzeźniając mnie “dlaczego, dlaczego” I jeszcze się głupio śmieje, gdy szarpię się z zamkiem.

- No i co w końcu zrobiłaś?

- Pojechałam do sklepu i kupiłam nowy. Oczywiście cała zgrzana i spóźniona wpadłam na zajęcia. Nauczycielka się pytała, co się stało, więc jej opowiedziałam. Poradziła, żebym napisała skargę.

- A gdzie tą skargę?

- Nie chciałam nic pisać, poszłam po prostu 2 piętra niżej do gabinetu dziekana. Gadałam z wicedziekanem. Powiedział, że go skrytykuje. Nie chcę, żeby go krytykowali czy miał mnie przepraszać, mógłby się po prostu normalnie zachowywać.

Po tym całym incydencie Kasia wyjechała do Pekinu na fuchę. Po powrocie dowiedziała się, że szukali jej na uczelni. Zmartwili się, ze Kasia nie chodzi na zajęcia, bo jest zawstydzona zachowaniem strażnika. Mało tego, strażnik wyraził swoją skruchę… poprzez nauczyciela.

Tak jak pisałem już we wcześniejszym wpisie, strażnik zrobił tak, ponieważ nie chciał stracić twarzy. Eh, przez te chińskie konwenanse naprawdę nietrudno wywołać konflikt międzykulturowy :P

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, ,