Różnice kulturowe cz. 12 – chińska toaleta

Już dawno powinien powstać ten wpis. Myślę, że zaraz po wylądowaniu na chińskiej ziemi. Bo praktycznie wszędzie, oprócz lotniska, hoteli czy hosteli spotkamy się z… chińską toaletą. A wizyta w owym przybytku może być małym zdziwieniem dla każdego, kto nie odwiedził krajów azjatyckich.

Toaleta kucana, squat, narciarska, na Małysza, turecka, arabska – to wszystkie nazwy tego samego urządzenia z jakim możemy spotkać się również w Chinach.

Oto i bohaterka dzisiejszego wpisu - chińska toaleta :)

Istnieje szereg argumentów za stosowaniem kucanej a siedzącej toalety:

  • tryb kucany jest zdrowszy i działa profilaktycznie względem chorób jelita grubego,
  • regularne kucanie może utrzymać elastyczność kolan,
  • wzmacnia biodra, poprawia oddychanie i koncentrację,
  • pozycja kucana jest pierwotną metodą załatwiania się przez człowieka,
  • toalety tego typu są łatwiejsze do czyszczenia,
  • wymuszają krótszy czas spędzania w toalecie – dość niewygodna pozycja nie pozwala na czytanie,
  • praktyczna w miejscach publicznych, gdzie nie dochodzi do kontaktu skóry z potencjalnie brudną powierzchnią toalety.

Jeśli chodzi o wady, to wymieniane są następujące:

  • wymaga stosownej postawy, żeby się nie przewrócić,
  • podczas dłuższego “posiedzenia” jest mało wygodna,
  • może być problematyczna dla osób starszych, z problemami stawów itp,
  • w odróżnieniu do toalety siedzącej, dużo łatwiej pobrudzić sobie buty czy inne części garderoby.

Ja tam wiem jedno – w chińskich toaletach cuchnie tak okrutnie, że żadna koncentracja czy medytacje nie wchodzą w grę. Wchodzę, robię swoje i wychodzę tak szybko jak to możliwe. Dodatkowo pozycja rzeczywiście jest bardzo niewygodna, bo   mięśnie nóg szybko się męczą i już po kilkunastu sekundach mam wrażenie, że zaraz wpadnę czterema literami do dziury. Może robię coś źle? :P

Chińczycy jednak są tak przyzwyczajeni do kucania, że na każdym kroku można spotkać ludzi, którzy często kucają w bardzo podobnej pozycji do tej, przy której załatwiają swoje potrzeby. Czasem trudno mi uwierzyć, że mogą oni tak siedzieć i siedzieć nie przewracając się i nie męcząc nóg.

Mężczyzna siedzący w charakterystyczny sposób. Niektórzy nawet pracują w takiej pozycji.

Bardzo ważne jest również to, żeby zabrać ze sobą papier toaletowy – w chińskich toaletach jest to niezwykła rzadkość. Jeśli się zapomni o papierze czy chusteczkach, możemy być w niezłych tarapatach. Jednak z pomocą może przyjść technologia. Mój chiński znajomy pokazywał mi kiedyś aplikację na telefon, dzięki której można skontaktować się z kimś, kto jest w pobliżu i kto zachce podać pomocną dłoń… z papierem toaletowym. Jak to się mawia – potrzeba matką wynalazku :)

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, ,

  • Monika

    Przez chwilę bałam się co będzie za pomocną dłonią… Na szczęście papier toaletowy :)

    • Krzysztof Benedykciński

      Oj Monia, Monia :P , cóż Ci w głowie siedzi :)