Różnice kulturowe cz. 10 – jak wygląda wspinaczka z Chińczykami?

Bywało się trochę już na wspólnych wspinach z Chińczykami. Chciałem się dziś zatem z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami. Wpis ten będzie zlepkiem wszystkich historii, jakie miały miejsce podczas mojej 6-miesięcznej przygody z chińskimi wspinaczami.

Wyjeżdżamy z Kunmingu koło 10:30. W Fuminie, bo tam się najczęściej wspinamy, jesteśmy koło 12, więc obowiązkowo lunch. Po 20 minutach pakujemy się do samochodów i jedziemy pod skałę. Dopiero teraz dostrzegam, że niektóre z dziewczyn noszą buty na obcasie. Świetnie, po prostu genialnie. Inne na rękach noszą psa…  a jeszcze inne nowe buty wspinaczkowe w… kartonach. Nie no, to jest chyba jakiś żart - z kim ja jeżdżę na wspin do cholery?! Po kiego grzyba te psy i kartony? Nie można psa zastawić znajomym a butów wsadzić po prostu do plecaka? Show-off musi być ;/

Idziemy pod skałę. Znów dębieję na widok jednej z dziewcząt rozkładającej parasol przeciwsłoneczny. Jezu, po co chłopaki biorą te swoje koleżanki na wspin? Lepiej je zaprosić na kawę (sorry, Chińczycy nie piją kawy) czy do parku, a skały niech omijają szerokim łukiem. Kolejna sprawa, która jest niczym zagadka Enigmy – co oni mają w tych wszystkich tobołkach? No i się okazuje – że w tobołkach jest:

  • termos z gorącą wodą (Chińczycy, który piją dużo herbaty od czasu do czasu muszą pić coś innego, a co jeśli nie wrzątek :P ),
  • karton jogurtów (bo wcześniej nie można było zjeść czegoś bardziej pożywnego niż ryżowy makaron w zupie),
  • karton butelkowanej wody 0,5l (bo przecież butelki 1,5l są dużo mniej wygodne do noszenia niż karton 10 małych butelek 0,5l, prawda?),
  • przenośne radyjko (bo tak cicho jakoś w tych górach, więc niech sobie coś pogra),
  • maszynka do gotowania/podtrzymywania temperatury ryżu (bo raz jak się zje zimny ryż ugotowany wcześniej, to przecież zgodnie z tym co mówiła mama rozboli mnie głowa),
  • naczynia (bo przecież jedziemy do dzikiej natury, gdzie będziemy gotować niczym skauci),
  • jednorazowe pałeczki (bo przecież czymś trzeba jeść).

"I po co oni mnie tu przytargali, mogłem sobie spokojnie leżeć w moim kojcu..." :P

Wybaczcie moją złośliwość w stosunku do moich znajomych oraz całego narodu chińskiego. Bardzo lubię moich znajomych, a Chińczycy to generalnie bardzo mili i dobroduszni ludzie. Ale to, co robią w niektórych sytuacjach aż się prosi, żeby opisać i dzielić się z szeroką publicznością :) Sami chyba przyznacie, że to istna komedia.

A gdzie w tym wszystkim wspin? Jaki wspin? A no tak właśnie wygląda wspinaczka z Chińczykami :P

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, , , , , , , ,

  • http://chrisfilo.tumblr.com/ Chris Filo Gorgolewski

    Napisz coś więcej o samym wspinaniu!