Jak zostaliśmy morsami, czyli wyjście na chiński basen

Od dłuższego czasu mieliśmy wielką ochotę wybrać się na basen. Pływalnia na naszym kampusie wygląda bardzo zachęcająco, niestety, jest poza naszym zasięgiem finansowym. Jeden bilet kosztuje tu ot skromne 88Y (ok.44zł)!!! Dlaczego tak drogo? Nie pytajcie, nie mam pojęcia!

Podczas akcji wygrzebywania roweru ze sterty gratów namierzyliśmy basen wojskowy. W zeszły weekend postanowiliśmy się tam wybrać. Dla bezpieczeństwa komórki, portfele zostawiliśmy w mieszkaniu. Po wejściu do budynku szczęki opadły nam z łoskotem. Nie pomyliliśmy przypadkiem adresów? Czy to luksusowy hotel czy basen wojskowy? Zdezorientowani, mijając skórzane kanapy podeszliśmy do pań w eleganckich garsonkach – tak, to basen. Bilet wstępu – 38Y.

Hmmm, 20 złotych za jedno wejście… No cóż , raz się żyje! Raz na kilka miesięcy można sobie pozwolić na kąpiel ;) .  Ale, ale  – czy nie wspominałam, że portfele zostały w mieszkaniu? Wspólnymi siłami wysupłaliśmy 70 kuaiów, czyli o 6 za mało. Uśmiechnięte panie w eleganckich kostiumach nie dały się przekonać, nie pozostało nic innego jak obejść się smakiem. W czwartek powtórzyliśmy całą operację. Wymagało to trochę cierpliwości, bo jedyny autobus, który dojeżdża w te okolice jeździ chyba raz na godzinę. Jak już dotarliśmy, tym razem zaopatrzeni w więcej kasy, Krzychu kupił dwa bilety, (płacąc stówą), ale nie dostał reszty (zatrzymana jako kaucja). Uśmiechnięta pani nakazała nam jeszcze kupić czepki – 22Y za czepek!? Chyba poszaleli!!! Niestety nie mieliśmy wyjścia, na szczęście tym razem kasy starczyło. Zaopatrzeni w malinowy i słodko-różowy czepek udaliśmy się na basen.

“Niecka” jak to mawia Krzychu (pierwsze słyszę!) to był duży 50 metrowy basen. Unosiła się tam jakaś dziwna woń zgniłej kapuchy :/. No cóż, zapłacone, czas wskakiwać. Wsadziłam nogę i mnie zmroziło! Woda była lodowata – na tabliczce napisane było, że ma 18 stopni, ale znając zamiłowanie Chińczyków do fałszowania danych to dałabym jej maks 15! Stoczyłam wewnętrzną walkę i ostatecznie wskoczyłam, ale mimo szybkiego pływania od brzegu do brzegu nadal było lodowato. Z tego zimna coś mi się stało z palcem od nogi i nie mogłam nim ruszać. Ogólnie, basen dla chińskich komandosów!

Plusem było to, że miejsce było wyjątkowo odosobnione – na całym 50 metrowym basenie oprócz nas pływały może ze 2 osoby. Trudno się dziwić, przy takiej temperaturze wody! Popływaliśmy z 20-25 min, dłużej się nie dało ;) Podczas piątkowych zajęć opowiedziałam nauczycielce o zimnej wodzie w basenie. Zaproponowała basen dla niepełnosprawnych z wodą o temp. 40 stopni! Ciekawe czy znajdziemy chociaż jeden normalny chiński basen :)

About kasia

Absolwentka sinologii, podróżniczka, miłośniczka gór i eksperymentów kulinarnych, biegaczka. Odpowiada za planowanie i logistykę naszych wojaży, służy również swoimi umiejętnościami translatorskimi.

, ,