Różnice kulturowe cz. 9 – kultura fizyczna w Chinach, czyli dlaczego Chińczycy są mistrzami ping-ponga

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego Chińczycy są tacy dobrzy w ping-ponga? Dlaczego na olimpiadzie w Pekinie zdobyli wszystkie medale w tej konkurencji? Postaram się trochę nakreślić dziś sportową część życia Chińczyków.

W szeregu stań!

Wybaczcie za słabą jakość filmu, ale chciałem się z Wami podzielić tą rewelacją. Film przedstawia poranną gimnastykę chińskich studentów na naszym uniwerku. Codziennie po pierwszych zajęciach, ochroniarz wynosi z budynku przenośny głośnik (z wtyczką USB na pena! a jak!), z którego puszczana jest muzyka zagrzewająca do ćwiczeń. Studenci ustawiają się w kilku rzędach, naprzeciwko lidera, który pokazuje jak należy ćwiczyć.

Rano trzeba wstać…

Pachnie komuną? To co powiecie na to: studenci pierwszego i drugiego roku w ramach zaliczenia lekcji wychowania fizycznego muszą wstawać około 6:30, żeby na 7 być u swojego wuefisty, który przystawia pieczątkę (pieczątki rzecz święta w Chinach!) na specjalnej karcie. Tak oto ową aktywność podsumowała Tanny podczas naszej rozmowy na ten temat (pisownia oryginalna):

u mean that silly signet [pieczątka]??..that’s the most stupid thing i’ve ever seen.. this university has that kind of thing in order to drag student off their bed to get up earlier..we have to run though the campus to the sportsground to wait in line to get a stupid signet on a stupid card…then you can go back to sleep if you want..after whole semester..they will give you score by that…but just for those freshmen [pierwszoroczniak] and sophomore [drugoroczniak]

Możecie zauważyć, że słowo stupid pada dość często, więc możecie się domyślić, że Chińczycy nie lubią wczesnego wstawania, tak jak my :) A tak właśnie wygląda owa karta:

Karta terroru chińskich studentów

Badminton i ping-pong…

Zdecydowanie najpopularniejszymi sportami są badminton i pingpong. Na poniższym filmie możecie zauważyć, że w sali gimnastycznej mamy około 8 kortów do badmintona. A sale są dwie. Jeśli chodzi o stoły do ping-ponga, to nawet ich nie liczę – na około jest ich z 50.

Dlaczego są to tak popularne sporty w Chinach? Zapytałem o to ziomka, z którym spotkałem się kiedyś na rozmowę w sprawie wspólnego byznesa (swoją drogą już się później nie odezwał, za to polecił mnie swojej znajomej, którą uczę do dziś). Otóż odpowiedział mi na to pytanie w ten sposób, że zanim Chiny zaczęły się bogacić, nikogo nie stać było na hale sportowe, stadiony czy baseny. Ludzie nie mieli gdzie ćwiczyć. Z badmintonem i ping-pongiem nie było takich problemów. Do badmintona wystarczyły drewniane rakietki a do ping-ponga stół kuchenny. Wytłumaczenie dość proste i wydaje się być przekonywujące.

Dzisiaj praktycznie każdy Chińczyk gra, lepiej lub gorzej, w badmintona i ping-ponga. Większość wymiata, ale zdarza się, że w badmintona uda mi się wygrać z jednym z moich chińskich znajomych (w pingla już gorzej :P ). Nie ma się czemu dziwić – praktycznie na każdych zajęciach wf chińscy studenci grają w badmintona lub ping-ponga. Mało tego – na sali można spotkać również 5, 6-latków, którzy grają jak maszynki. Bezbłędnie uderzają rakietką w piłeczkę. I ładują tak godzinami, więc nie ma się dziwić, że na różnego rodzaju konkursach i olimpiadach zgarniają prawie wszystkie medale.

Poza tymi sportami widać również zainteresowanie koszykówką. Sporo osób grywa popołudniami na boisku w kosza. Jednak już np. bieganie zdecydowanie nie należy do ulubionych sportów Chińczyków. Od czasu do czasu można zauważyć kogoś biegającego na bieżni stadionowej. Dla nas jest to bardziej rozprostowanie nóg niż jogging, bo ile można biegać w kółko jak ten chomik :P Biegając po ulicach i parkach w Kunmingu widzieliśmy może 3, 4 biegaczy. To samo dotyczy pływania – kogo stać na chodzenie na basen, który kosztuje 80 yuanów za godzinę (ok 40zł)? Bo tyle trzeba zapłacić za basen na kampusie – raczej nie został on wybudowany dla studentów ;/

Tai chi, taniec i rozciąganie w parku

Starszy pan rozciągający się w parku w Suzhou.

Trzeba przyznać, że pomimo mało urozmaiconego wachlarza uprawianych przez Chińczyków sportów,  aktywnych jest bardzo dużo ludzi starszych. Pisaliśmy już o tym nieco we wpisie dotyczącym chińskich parków. Jest to właśnie miejsce, w którym można natknąć się na najwięcej osób w ruchu. A są to na ogół Chińczycy uprawiające tai chi, grupy tancerzy lub samotnie rozciągających się staruszków. I powiem Wam, że jak się patrzy na niektóre panie w wieku, do którego chciałbym sam dożyć, podnoszące nogi na wysokość swojego ramienia, to robi to wrażenie. Oczywiście nie może zabraknąć sławnego poklepywania się i chodzenia do tyłu, tak jak to doskonale przedstawili Arek i Mati w swoim filmiku.

Jak widzicie kultura fizyczna w Chinach jest nieco odmienna. Przed przylotem do Chin w badmintona grałem pewnie na jakichś wakacjach spędzonych z rodzicami, a było to… pewnie w gimnazjum. Stąd np. zupełnie nie rozumiem, dlaczego Carlsberg na etykietach swojego piwa informuje w Chinach, że jest głównym sponsorem Euro 2012. Przecież Chińczycy ledwo, co interesują się piłką nożną, a co dopiero wiedzieć gdzie jest Europa i że mamy tutaj takie zawody? Wolne żarty.

A teraz przyznajcie się sami przed sobą, kiedy po raz ostatni się gimnastykowaliście? :P

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, , , , , , ,

  • marek

    yyyy, zdaje się, że wczoraj przed i po sekcji ;-)

    • Krzysztof Benedykciński

      Ty Mareczku jesteś wyjątkiem :P