Przygotowania do wyjazdu idą pełną parą!

Jesteśmy już po sesji, więc możemy w pełni oddać się planowaniu naszego wyjazdu. Wczoraj odebraliśmy nasze wizy. Nie obyło się bez małej nerwówki, bo Kunming rozkopany z powodu budowy metra i autobusy stoją w korkach ;/ Jednak mamy też dużo pozytywnych newsów – jest wielce prawdopodobne, że dołączy do nas Paweł, mój przyjaciel z czasów studenckich. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, odbierzemy Pawła z lotniska w Hanoi.

AKTUALIZACJA 13.01: Paweł ma już bilet, czyli na pewno jedziemy w trójkę :D juhu!

Dziś z kolei byliśmy w banku wypłacić kasę i zamienić na dolce. Niestety z tą wymianą w Chinach to cały czas głęboki PRL – w naszym lokalnym oddziale Bank of China zagraniczniak ma duże problemy z wymianą yuanów na obcą walutę. Stąd musieliśmy poprosić naszą Tanny o to, żeby pojechała z nami do banku i wymieniła chińską mamonę na zielone papierki. Ona ma to jednak przechlapane z tymi laowaiami, ciągle coś od niej chcą :P

Także ostatnio wieczory spędzamy niczym te nornice, siedząc w mieszkaniu przy stole, każde przed swoim kompem i przewodnikiem, niczym tych dwóch dziadków z reklamy Szwajcarii. Naprawdę, używamy nawet czatu do przesyłania sobie linków, a czasem nawet coś komentujemy :P Co ta technologia robi z człowiekiem, niedługo będzie trzeba pojechać na wakacje z tech-detoxem :P

W międzyczasie zajadamy się pierwszymi w tym roku truskawkami :P

Sen z powiek spędza nam pewna góra, która znajduje się w północnej części Wietnamu – Fansipan. Znajdujemy co rusz jakieś informacje, między innymi na blogu Rafała, z których wynika, że ta góra to jakieś piekło. Ludzie wynajmują przewodników i tragarzy – jak to czytamy, to na usta ciśnie się wielkie WTF? Jednak po naszych przygodach w Xishuanbannie i zgubionej drodze w dżungli, może zdecydujemy się chociaż na przewodnika (z relacji innych podróżników wynika, że tragarz nie zmienia wiele ceny wyprawy, więc może też go weźmiemy, ponoć nieźle gotuje :D ).

Oprócz tego trochę martwią nas też komentarze ludzi dotyczące Wietnamczyków. Sporo jest opinii, że są to cwaniaki, którzy na wszystkim chcą oskubać turystę. Nie to żeby to była jakąś nowość dla nas, ale jak się czyta takie komentarze, jak poniższy, to tak człowiek zaczyna doceniać naszą codzienną chińską normalność :)

I exited Vietnam by crossing into China and taking a sleeper bus up to Kunming. That was great fun – highly recommended. I love China, always have. And what a difference in the honesty of the people. As soon as you cross the border everything just seems to be “simpler”. You don’t have to pay “tourist” prices for dumb things like bottles of water. Bus tickets are fixed for everyone. Food is cheap. Love it! Not to knock Vietnam, but I get so tired of fighting for everything there, from a bus ride to a bottle of water to a bowl of noodles. One bugger in Lao Cai asked me for $4 US for a cup of coffee. What a laugh. I threw him 10,000 dong and walk away, and he laughed like it was funny. Well guess that’s normal there? get sick of it though!

źródło: http://goo.gl/KTQ6s

No nic, jedziemy z pozytywnym nastawieniem. Nie ma co się martwić na zapas :D

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, , , ,

  • http://www.facebook.com/people/Michał-Lussa/100000183107239 Michał Lussa

    Wietnamczyków nie ma co się obawiać – nie są to większe cwaniaki niż arabowie ;) Tak naprawdę trzeba uważać tylko w Hanoi i Sajgonie – raz chcieli nam wlepić jakiś dodatkowy podatek przy płaceniu za hotel a drugi raz skasować dwa razy więcej niż umówione za taxi na lotnisku – ale ogólnie nic groźnego, zostawiasz tyle ile miałeś zapłacić i “uciekasz” ;)

    W Sapie (polecam!) będą chcieli Wam na każdym kroku coś sprzedać, ale ogólnie miejsce super pod warunkiem że trafi się na dobrą pogodę :)

    Have a nice trip

    • Krzysztof Benedykciński

      Dzięki Lussik za komenta! Kopę lat :P

      Nie damy się, o ile w ogóle się dogadamy :P Ile razy byłeś w Wietnamie na kite? Pochwal się w jakich jeszcze krajach pływałeś/latałeś :P

      • http://www.facebook.com/people/Michał-Lussa/100000183107239 Michał Lussa

        Hej

        W Wietnamie byłem rok temu na 3 tygodnie, zjechałem prawie cały kraj / od granicy chińskiej (sapa – hanoi – ha long – danang – hoi an – my son – mui ne (najlepsze miejsce do pływania) – sajgon i delta mekongu).

        Nie wiem jakie macie plany ale na pewno warto zaliczyć sape i okolice, tylko tu różnie z pogodą bywa, najpiękniej jest latem ale miejscówka ma klimat. Klimat ma również delta mekongu tylko warto się wybrać trochę dalej niż do my tho i najlepiej spróbować na własną rękę.

        W Mui ne jest fajna plaża ale już dużo turystów i sporo “przyjaciół zza wschodniej granicy”. Niedaleko Mui Ne jest wyspa Phu Quy, super miejsca do pływania i tam naprawdę niewielu turystów dociera (płynie się łodzią od kilku do kilunastu godzin, razem z krowami itp;).

        Z Wietnamczykami warto targować się na każdym kroku, cenę spokojnie można zbić o 20-50% tylko trzeba mieć dobrą taktykę.

        https://picasaweb.google.com/109047490425823661510/VietNam2011 > tu są fotki z naszego tripu.

        Pozdr
        Lussik

        • Krzysztof Benedykciński

          Dzięki bardzo za info, przejrzeliśmy foty – bardzo ciekawe, szkoda tylko, że nie ma podpisów; częściowo domyśliliśmy się gdzie byliście, ale czasem było trudno; My planujemy w Sapie zrobić treking na Fansipana, a w delcie Mekongu wypożyczamy rowery i zapuszczamy się trochę bardziej na południe.

          Zdjęcia na wydmach to było Mui Ne, si? Chcemy też je odwiedzić, ale poplażować w mniej turystycznym miejscu – widzieliście gdzieś w okolicy jakąś dobrą miejscówkę, bez tłumów?

          pozdro!

          • http://www.facebook.com/people/Michał-Lussa/100000183107239 Michał Lussa

            Zdjęcia lecą tak jak jechaliśmy hanoi – ha long – sapa – potem jest od razu hoi an i my son a potem pierwsze zdjęcia z latawcami to mui ne i okolice (wydmy o których piszesz, czerwony kanion, phant thiet-port rybacki,) pozniej jest sajgon, delta mekongu, znow mui ne i na koncu hanoi.

            Generalnie plażowanie zaczyna się od hoi an, nha trang (nie byliśmy ale ponoć mocno turystycznie), mui ne. Znajomi byli na Phu Quoc i tam są chyba najładniejsze plaże, a czy są tłumy to nie wiem, trzeba tam dolecieć samolotem więc może być mniej ludzi.

            Nie wiem ile macie czasu, ale my żałowaliśmy że nie zahaczyliśmy o kambodże albo laos.

            Jak masz jakieś pytania to mogę pomóc, ale generalnie lonely planet “robi robotę” ;)

            Pozdr
            lussik

          • Krzysztof Benedykciński

            Dzięki za kolejny koment, czas mamy, ogranicza nas kasa :P więc posiedzimy tylko 3 tygodnie, tylko we Wietnamie.

            Tak, podstawa to LP :P

            pozdro!

          • Krzysztof Benedykciński

            Jeszcze tylko jedna rzecz – polskie telefony działają? Bo wszyscy piszą, że nie bardzo. Jak to było w Twoim przypadku?

          • http://www.facebook.com/people/Michał-Lussa/100000183107239 Michał Lussa

            Hej

            Rok temu T-mobile (jeszcze Era) nie działało. Działał orange ale tak w kratę – tzn odbierać tel się dało, gorzej z wychodzącymi, czasem problemy z smsami. najlepiej kupić ichniego prepaida

            pozdr
            Lussik

          • Krzysztof Benedykciński

            ok,thx

  • Krzysztof Benedykciński

    Prawda? :-)

  • Łukasz

    Siemanko
    Z jednej strony rzeczywiście nie ma się co Wietnamców obawiać, ale jeżeli miało się kiedykolwiek uczucie, że Chińczycy byli czasem zbyt nachalni (np. na straganach) to po powrocie, możecie stwierdzić, że są spokojni jak owieczki ^^. No i mimo wszystko bardziej kręcą od Chinczyków, o wiele, wiele bardziej xD.
    I na każdym kroku trzeba się handlować, zawsze przyjmując, że cena którą podają jest zawyżona. Jak tylko wróce do pokoju – poszukam dla was tych adresów o które pytałeś.
    I jeszcze tylko gdzie zmierzacie dokładniej? Znaczy się które miasta?
    No i warto mimo wszystko znać normalne ceny, co by wiedzieć jak dużo się przepłaca ;) :P
    Pozdrawiam i do kolejnego napisania (jeszcze dzisiaj się postaram).

    • Krzysztof Benedykciński

      Super, dzięki za info! Planujemy zrobić następującą trasę: Sapa, Hanoi, Saigon, My Tho, Ben Tre, Tra Vinh, Vinh Lonh (planujemy spanie u ludzi), Mui Ne, Hoi An, Halong Bay, Hanoi.

      Jeszcze jedno pytanie: czy polskie numery działają w Vietnamie? Gdzieś czytaliśmy, że polscy operatorzy podpisali już jakieś umowy, ale lepiej zapytać :)

      pozdro!