Egzamin z chińskiego – kolejne kwiatki

Nie wiem, czy czytaliście niedawny wpis, w którym zamieściłem screen z mojego arkusza egzaminacyjnego. Wczoraj miałem kolejny egzamin z ogólnego chińskiego, na którym pojawiło się znowu coś nieoczekiwanego.

W wolnym tłumaczeniu zapisałem coś na kształt (chińskojęzyczni możecie dostać w tym momencie zawału! :P ):

Wieczorem nauczyciel Wang idzie razem ze swoim przyjacielem robotem do baru. Nauczyciel wchodzi do baru, a robot nie wchodzi – zostaje na zewnątrz. Nauczyciel zostaje w barze przez 10h. Spotyka się ze swoimi znajomymi nauczycielami i piją piwo. Wypijają razem 99 butelek piwa. Nauczyciel jest pijany. Wieczorem wraca do domu. Robot pomaga mu niosąc go na swoich plecach.

Oto moja dzisiejsza historyjka o pijanym nauczycielu Wang :)

Nie wiem, co jest gorsze – zadanie, które miałem wykonać, czy moja naprędce wymyślona historyjka. Na szczęście nauczycielka po  szybkim rzucie oka na moje wypociny stwierdziła, że historyjka trzyma się kupy lepiej niż moja wczorajsza opowiastka o akcji ratunkowej kaczki, która wpadła w dziurę.

Niestety, nie obyło się bez małego oszustwa – musiałem kilka razy skorzystać z Google Translate na moim telefonie, żeby znaleźć słówka, których znaków nie rozpoznawałem. Bo musicie sobie wyobrazić, że Google niedawno wprowadziło wsparcie dla języków wschodnich – można wpisywać znaki! Jeszcze tylko niech wprowadzą rozpoznawanie znaków z poziomu kamery a już w ogóle moje życie tutaj będzie idealne :)

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, , ,