Jak zainstalowałem sobie QQ

To musiało się wydarzyć – zainstalowałem sobie QQ (w wersji international, of course!), najpopularniejszy wśród Chińczyków komunikator. Powód jest dość oczywisty – każdy Chińczyk jakiego spotkasz na chińskiej ziemi, pierwsze, o co zapyta, będzie to prawdopodobnie numer QQ. Nawet Twój nr telefonu nie jest dla nich tak cenny, jak numer QQ. A ponieważ liczba chińskich znajomych wzrasta i chcę być z nimi w kontakcie, chcąc nie chcą, zainstalowałem sobie kolejny komunikator.

Tak wygląda główny ekran komunikatora w wersji international

Można z całą pewnością porównać QQ do polskiego GG (to znaczy odwołuję się pamięcią do czasów, w których używałem GG, a było to po raz ostatni w liceum). Praktycznie taki sam interfejs, te same badziewne przyciski w niezliczonej ilości, opisy, grupy znajomych itp. Tylko spójrzcie na te wszystkie walające się bez ładu i składu ikonki, szczególnie w lewym i dolnym pasku. Kiedy mam dodać numer znajomego, muszę się nieźle naszukać, żeby znaleźć odpowiedni przycisk, żeby to zrobić. Oczywiście nie wiem czy lista moich kontaktów jest synchronizowana z serwerem (pamiętam, że z GG było tak samo – musiałem sam myśleć o exporcie kontaktów do serwera lub pliku; i te wszystkie opisy w stylu nie mam listy, zgłaszajcie się). Nie znalazłem takiej opcji w ustawieniach. Kto by się tym przejmował – ważne, że jak przychodzi wiadomość to komunikator wydaje z siebie dźwięki.

A to jest wersja international. Istnieje jeszcze zwykła, chińska wersja komunikatora, duuuużo bogatsza o wszelkiego typu playery wideo, audio, słowniki, gierki, z zamawianiem pizzy (oj, sorry, jesteśmy w Chinach – zamawianiem ryżu :P ) i parzeniem herbaty włącznie. Dochodzi do tego, że komunikator rozrasta się do rozmiaru jakiegoś monstrum.

Jednak, ja się znów śmieję z czegoś, co jest jak najbardziej poważnym biznesem. Musicie wiedzieć, że istnieje 812 mln kont QQ (no jednak trochę więcej niż GG). Oprócz flagowego darmowego komunikatora (ma też oczywiście swoją wersję webową), firma Tencent oferuje również wersję biznesową komunikatora, odtwarzacz multimediów, translator, mail, antywirus, serwisy social media aplikacje webowe, platformy e-commerce, systemy e-płatności oraz gry. To prawdziwa e-potęga, notowana na giełdzie w Hong Kongu.

Tak bardzo ciekawy przykład na to, iż Chiny idą zupełnie inną e-drogą, niż reszta świata, która w tym przypadku używa facebooka, skypa i produktów google. Mam nadzieję, że uda mi się wyszukać i przedstawić jeszcze kilka podobnych przykładów z e-świata.

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, , ,

  • Agata Jasińska

    Ja tam wole skypa zamiast qq jest wygodniejszy przynajmniej w moim wypadku jako
    korepetytor nauka takiego języka jak chinski w Preply jest dużo lepsza http://preply.com/pl/chiński-przez-skype