Jak to się robi w Chinach… cz. 2: czy dogadam się z Chińczykami?

Różnice między angielski i chińskim są tak duże, że często rozmawiając z Chińczykami po angielsku można się w ogóle nie dogadać. I nie chodzi o to, że nie uczą się oni angielskiego. Uczą się, niestety często z marnym skutkiem. Jakie są tego przyczyny? W tej części serii jak to się robi… w Chinach spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

Brak czasów

W języku chińskim nie ma czasów. Istnieją sformułowania oraz słowa określające czy dane wydarzenie już się wydarzyło, czy dopiero się wydarzy. Dlatego dla Chińczyków nie jest naturalnym, że w angielskim istnieją czas przeszły i przyszły (o ich odmianach, takich jak continuous i perfect nie wspominam) i że podczas rozmowy oczekujemy ich używania. Co prawda podczas krótkiej rozmowy na standardowe tematy (Czy już jadłeś?) można się spokojnie dogadać. Pomyślcie jednak o sprawach ważniejszych, takich jak dogadanie się, co do terminu spotkania czy wyjazdu. Jeden dzień w tył czy w przód robi różnicę, prawda? Dlatego jeśli ustalamy coś ważnego z Chińczykiem, lepiej jest zawsze kilka razy sprawdzić czy ten miał rzeczywiście na myśli przyszłość, przeszłość czy może teraźniejszość.

Bezmyślna nauka na pamięć

Siedząc w bibliotece uczelnianej miałem możliwość sprawdzić, jak wyglądają chińskie książki do nauki angielskiego. Wpadła mi w ręce książka pomagająca pisać dłuższe teksty.

Tak właśnie wygląda pisanie rozprawek po angielsku w Chinach

Ten przykładowy tekst rozprawki (czy jak to się zwie :P ) to najgorsze, co autorzy książki mogli z nią zrobić. Jest to istna ryba podana na tacy, bez jakiejkolwiek wędki. Wyobraźcie sobie, że Chińczycy mają w zwyczaju uczyć się tych tekstów na pamięć i pisać je na egzaminach czy jako zadania domowe. Potwierdza to Elizabeth, moja koleżanka z grupy, która studiuje i jednocześnie uczy angielskiego na naszej uczelni. Nie raz mówiła, że dostała kilka bardzo podobnych tekstów, które brzmiały jakby żywcem skopiowane z książki czy z netu.

Do czego to prowadzi? A no do tego, że Chińczycy nie myślą o tym, jak ze słówek oraz gramatyki, które znają sklecić dobrze brzmiące zdanie, tylko jak to zdanie brzmiało w książce, którą przerabiali na zajęciach.

Dlatego nie zdziwcie się, jeśli Chińczycy w mailu czy smsie mogą sypnąć Wam jakąś sentencją prosto z Foresta Gumpa albo Seneki :P

Chęć pochwalenia się słownictwem

Spotkałem się również z tym, że Chińczycy mają bardzo bogaty zasób słownictwa (nie dziwne, skoro zapamiętują całe rozprawki z książek :P ). Kiedyś dostałem maila o takowej treści (kontekst jest nieistotny, zwróćcie uwagę na słownictwo):

You know kunming is not a vanward-culture city like Guangzhou city. Such kind of consciousness of avant-courier just exists in a small group of people. But you can at least have a try,though it might not achieve the expected effects.you know ,the target-audience might not response us indifferent.. a lot of Chinese have character of containing,they might prefer to be a bystander when confronting of things that can let them get a bang out of.

Moje pierwsze wrażenie: kto używa takiego języka? Nie macie wrażenia, że niektóre słówka (szczególnie te podwójne, złączone myślnikiem) są użyte lekko na wyrost? To pachnie taką totalną spinką w stylu o matko, muszę w tym mailu napisać wszystkie extra słówka, które znam. No i potem się dziwić, że zamiast cieszyć się normalną rozmową, Chińczycy stresują się tym, że powiedzą coś nie tak, albo użyją zbyt prostego słowa. Może się mylę, ale dla mnie tak to właśnie wygląda.

Senk you

Kolejną dość istotną kwestią jest wymowa. Dużo trudności sprawia Chińczykom wymawianie niektórych zestawień liter, takich jak th. Dlatego Chińczycy nie wymawiają poprawnie liczebników porządkowych, a dziękują słówkiem podobnym bardziej do polskiego sęk niż angielskiego thank. Poza tym, co zauważyłem podczas jednej ze swych lekcji angielskiego, Chińczycy mówią czasem bardzo cicho, wręcz mamroczą pod nosem. Stąd również mogą pojawić się dość duże problemy ze zrozumieniem, nawet jeśli ktoś ma całkiem niezłą bazę słówek.

My English is so poor…

Największą bolączką nauki angielskiego w Chinach jest to, że lekcje speakingu są rzadkością (tak twierdzą przynajmniej nasi chińscy znajomi). Na naszym uniwerku widać to bardzo wyraźnie – chińscy studenci aż garną się do tego, żeby rozmawiać po angielsku praktycznie z każdym zagraniczniakiem, jakiego spotkają. Dla niektórych jest to wręcz jedyna szansa na to, żeby powiedzieć choć kilka słów w tym języku.

Niektórzy Chińczycy bardzo się też denerwują podczas rozmowy. Mam koleżankę, która nawet pomimo tego, że mówi bardzo dobrze, bardzo się stresuje mówiąc po angielsku, co uwidacznia się w postaci trzęsącego się ciała. Inni z kolei reagują trochę inaczej – często wybuchają krótkim nerwowym śmiechem, który ma za zadanie ukryć zażenowanie z powodu braków w słownictwie.

Jak dodać odwagi Chińczykowi podczas rozmowy po angielsku?

Jeśli chcecie, aby Chińczycy w rozmowie z Wami czuli się dobrze i nie wstydzili się swojego angielskiego, warto zastosować się do kilku prostych porad:

  • starajcie się nie okazywać tego, że ktoś nie mówi dobrze po angielsku,
  • staracie się nie okazywać tego, że widzicie, że Chińczyk się denerwuje, a już broń Boże nie mówcie mu tego – może go to tylko zawstydzić, a w niczym nie pomoże,
  • bądźcie cierpliwi, słuchajcie do końca,
  • dajcie przejąć inicjatywę, zwłaszcza jeśli widzicie, że druga strona bardzo chce rozmawiać,
  • cieszcie się, że ktoś w ogóle mówi po angielsku – okazujcie radość z możliwości konwersacji po angielsku,
  • zawsze pochwalcie, powiedzcie coś miłego, nawet jeśli ktoś stwierdzi, że jego angielski jest kiepski (nawet jeśli Wy też tak uważacie),
  • powiedzcie coś po chińsku – niech druga osoba poczuje, że Wy również nie jesteście alfą i omegą i jeśli dopiero zaczynacie się uczyć chińskiego, również robicie błędy,
  • zadawajcie pytania, bądźcie dociekliwi – niech druga strona poczuje, że może się podzielić swoimi myślami,
  • nie osądzajcie i nie mierzcie swoją miarą – pamiętajcie, że w Chinach wszystko jest trochę inne :P

Pewnie każdy wyjeżdżający do Chin zadaje sobie pytanie: czy dogadam się z Chińczykami? Odpowiedź brzmi: to zależy. Głównie od naszego nastawienia. Zawsze przecież ostatnią deską ratunku pozostaje język migowy :)

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, , ,