Jak to się robi… w Chinach cz. 1 – jak tanio i dobrze jeść?

Lądując w Chinach po raz pierwszy miałem zasadnicze wątpliwości dotyczące jedzenia – jakie będzie, czy mi będzie smakować, czy nie będę miał problemów ze zmianą diety? Od razu zaznaczam, że należę do osób typu konserwa, czyli mielony i schaboszczak to podstawa mojej egzystencji w Polsce (z resztą jak wielu polskich mężczyzn :P ). Jednak obawy te dość szybko się rozwiały. Co prawda czeka nas dość spory szok związany zarówno ze stylem jedzenia (pory dnia, jedzenie pałeczkami) jak i samymi potrawami. Jednak do wszystkiego można się przyzwyczaić :)

Chcesz wiedzieć jak tanio i dobrze jeść w Chinach? Zapraszamy do lektury!


Na początku może być różnie…

Po przylocie do Chin, można się spodziewać (choć nie jest to zasadą) 2-3 dniowych sensacji żołądkowych. Jest to związane ze zmianą diety oraz wody. Równie dobrze mogą wystąpić później (nawet po tygodniu) . Dolegliwości mijają szybko, ale dobrze jest zabrać ze sobą środki łagodzące oraz działające osłonowo na żołądek, nawet jeśli wyjeżdżamy tylko na 1 lub 2-tygodniowy wyjazd.

Ryż, makaron, warzywa i nieszczęsne mięso

Jeśli chodzi o samo jedzenie, to jest ono zgoła różne od europejskiego. Chińczycy raczej nie jedzą chleba, a jeśli już go jedzą, to przypomina on swoją konsystencją plastelinę a smakiem drożdżówkę kiepskiej jakości. Jedzą za to, jak przystało na Azjatów, duże ilości ryżu, makaronu, pierogów czy warzyw. Standardem są również owoce morza oraz mięso. Jednak nawet taki mięsożerca jak ja, zaczyna przechodzić na wegetarianizm, kiedy jedząc w knajpie potrawę z mięsem natrafia częściej na kości niż na mięso. Niestety, Chińczycy kroją mięso do potraw tasakami, nie zważając czy dostaną się do nich kości i inne niepożądane części. Zdarza się oczywiście dostać bardzo przyzwoite potrawy z mięsa, jak kurczak w sosie słodko-kwaśnym, jednak należy podchodzić do mięsa z dystansem. Muszę przyznać, że trafiłem kiedyś w potrawie na dość dziwne części kurczaka, jak… pazurki :P

W chińskich knajpach wiele rzeczy potrafi zaskoczyć ;) Ciekawe czy znalezione przeze mnie pazurki nie należały do takiego futrzaka :P

Knajpy, knajpki i freelancerzy

Życie w Chinach toczy się na ulicy. Dwa spośród czterech scharakteryzowanych przez nas typów jadłodajni, również oferuje swe usługi na lub przy ulicy:

  • high-endowe hotelowe restauracje – do takowych nigdy nie weszliśmy, więc nic o nich nie wiemy, ale domyślamy się, że ceny zarezerwowane są raczej dla grubszego portfela,
  • knajpy – mają normalne wejście, obsługę, wyglądają podobnie jak nasze restauracje, tylko, że o nieco innym standardzie higieny :P , danie warzywne, w zależności od tego, co weźmiemy, można zamówić już od ok. 8 kuai’ów (ok 4 zł). Ceny dań mięsnych zaczynają się od ok.15 kuai’ów.
  • knajpki – znajdują się praktycznie przy ulicy albo na ulicy, serwują zróżnicowane posiłki – od zdrowotnych mięsnych zupek, poprzez smażony makaron, ryż z warzywami, aż po kacze/kurze stópki; mały posiłek (np. pierożki na parze) w czasie lunchu można zjeść już od 4 kuai’ów (2 zł), obfity popołudniowy posiłek to koszt w okolicach 8-16 kuai’ów,
  • freelancerzy – osoby stojące bezpośrednio na ulicy ze swoim kramikiem, na którym przygotowują posiłki serwowane na wynos; są to głównie warzywa, mięso czy tofu nabity na patyki (jak od szaszłyków), wykąpane zdrowo w ostrej przyprawie (la jiao); jeden patyk to koszt 1-3 kuai’a (warzywa 1, mięso zazwyczaj 3, większe “elementy” np. nóżki, skrzydełka ok. 6 kuai’ów). Osobiście jesteśmy wielkimi amatorami shaokao (chińska nazwa patyków, można ją przetłumaczyć jako barbeque – grill). W  ramach “patykarni” można też często zjeść pyszne grillowane ostrygi z czosnkiem.

Ostrygi z czosnkiem - przysmak Kasi :)

Jeśli jesteśmy studentami (tak jak w naszym przypadku), możemy stołować się również w uniwersyteckiej stołówce (na naszym kampusie jest ich aż 5!). Serwują one  pojedyncze potrawy, takiej jak gotowane warzywa, mięso, ryż, ziemniaki, frytki czy też rybę. Najlepiej obejść wszystkie na kampusie i sprawdzić, która serwuje najlepsze jedzenie i ma największy wybór dań.

Jedzenie stołówkowe może nie prezentuje się jakoś nadzwyczajnie, ale daje radę!

Całe potrawy i dania

Knajpki opisane powyżej, serwują 2 typy potraw – zestawy oraz dania. Zestawy charakteryzują się tym, że jemy je sami – dostajemy jeden talerz z potrawą, np. omlet z ryżem i warzywami. Oczywiście na siłę można je zjeść z osobą towarzyszącą, ale do tego nadają się bardziej dania. Są to pojedyncze potrawy serwowane na osobnych półmiskach/talerzach, np. kurczak w sosie słodko-kwaśnym. Takiemu kurczakowi dość samotnie bez dodatkowych dań (a Ty się nie najesz do syta), takich jak warzywa czy ryż. W tym wypadku dania można dzielić z innymi współbiesiadnikami. Każdy dostaje swoją miseczkę ryżu, do której nakłada sobie trochę tego, trochę owego. Jest to bardzo dobry sposób na równomierne rozłożenie kosztu posiłku oraz uniknięcie potrawy, która nie przypadła nam do gustu  - zawsze można nałożyć sobie po prosto coś innego :P

Uwaga na przyprawy, czyli bu yao la de

Jeżeli mieszkamy w Syczuanie, Hunanie, Yunnanie i jesteśmy wrażliwi na przyprawy, zwłaszcza na te ostre, lepiej jest za wczasu poprosić, aby kucharz nie dodawał do naszego posiłku papryczek la jiao. Jeżeli jednak zdarzy się, że zapomnieliśmy o tym lub po prostu nasza prośba nie została wysłuchana (bo jak to jest możliwe, żeby jeść potrawę bez la jiao!) unikajmy małych, czerwono-brunatnych papryczek (pociętych w paseczki). Oprócz papryczek, zwróćcie też uwagę na drobne, ciemne kuleczki, które mogą się przewinąć tu i ówdzie w naszym posiłku. Jest to syczuański pieprz, który jest bardzo specyficzny. Ma zupełnie odmienne działanie niż papryczki – nie piecze, jednak zostawia bardzo intensywny, nieprzyjemny smak w ustach, który może nam towarzyszyć przez dobrych kilkanaście minut.

Jeśli jesteśmy stałymi bywalcami w jednej knajpce, kucharze/kelnerzy mogą już sami pytać czy chcemy, aby dodali do naszego posiłku ostre papryczki czy też nie.

Markety warzywne

Jeśli zabawicie w jednym miejscu na dłużej i chcecie dla odmiany ugotować coś własnego (może nawet lekko przypominającego Europejskie jedzenie :D ), to zdecydowanie polecamy rozejrzeć się za lokalnym marketem warzywno-mięsnym. Można tam znaleźć praktycznie wszystko, co potrzeba do ugotowania dobrej, swojskiej zupy czy przyrządzenia gulaszu. Możemy tam poczuć niesamowite zapachy warzyw jakich w Europie się nie spotka, oszczędzamy pieniądze oraz wspieramy lokalnych sprzedawców.

Czy na prawdę chcesz jeść w western caffee?

Czasem widzimy osoby z Zachodu jedzące regularne posiłki w knajpkach czy kafejkach stylizowanych na zachodnią modłę. Nie mamy oczywiście nic przeciwko jedzeniu w takich miejscach. Jednak zanim tam pójdziecie, odpowiedzcie sobie na 2 pytania:

  • czy chcę płacić 30 kuayów za śniadanie? (tyle mniej więcej wydajemy my w ciągu dnia za wszystkie posiłki na 1 osobę, czyli ok 15 zł),
  • czy jestem w Chinach po to, żeby jeść europejskie jedzenie? Czy nie wytrzymam 2 tygodni urlopu bez chleba, masła i dżemu?

Jeśli chcesz poczuć smaki prawdziwej Azji, zdecydowanie polecamy odwiedzać takie miejsca jak najrzadziej :) Chociaż sami wiemy, jak kusząca jest pizza, kiedy nie jadło się jej od 2 miesięcy :P
Po części również rozumiemy osoby jedzące śniadania w zachodnich knajpkach - są one dla nas najbardziej problematycznym posiłkiem. W Kunmingu (w którym mieszkamy), lokalsi od samego rana wsuwają mixian’y czyli zupę z makaronem/szczypiorkiem/kiszoną kapustą/ mięsem/lajiao/sosem sojowym/itp (składniki do wyboru). Po drodze do szkoły czy pracy Chińczycy często też kupują nadziewane pyzy na parze – baozi i popijają je mlekiem sojowym – doujiang. Żeby jednak nie być skazanym na chińskie śniadania (przynajmniej codziennie), zabraliśmy z Polski cały zapas kaszek i owsianek instant. Są szybkie w przyrządzeniu i sycące. Owsianki firmy Nestle pojawiły się też w Chinach, ale dostępne smaki, takie jak kukurydza czy czerwona fasolka, nie należą do naszych ulubionych. W Chinach można natomiast kupić tradycyjną owsiankę, która po ugotowaniu smakuje bardzo dobrze (polecamy po ugotowaniu dodać mleko!). Dobre pieczywo natomiast dostępne jest w międzynarodowych marketach np. Carrefour.

 Polecane przez nas potrawy:

  • ryba wiewióra - podawana w sosie słodko-kwaśnym, nie ma praktycznie żadnych ości
  • smażony bakłażan – nigdy nie byłem wielkim amatorem warzyw, jednak Chińczycy potrafią tak przyrządzić bakłażana, że można go jeść tylko z samym ryżem, palce lizać!
  • patyki - polecamy szczególnie baraninę, fasolkę i tofu.

Jeśli wchodzisz do Rzymu…

Tak jak pisaliśmy już wcześniej, w Chinach wszyscy jedzą mniej więcej o tej samej porze – lunch około 12, obiado-kolację około 18. Jeśli przyjdziemy o niestandardowej porze, możemy zastać obsługę pogrążoną w głębokim letargu, więc lepiej dopasować się zwyczajami do lokalnych standardów.

Obsługa knajpy pogrążona we śnie ;)

Podsumowując: bardzo polecamy :D

PS. Kasia też maczała w tym artykule swoje (oblizane po jedzeniu ostryg) paluchy :P

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, , , , , , , ,

  • http://www.facebook.com/MadziaxPL Magdalena Dombek

    Uwielbiam czytać o jedzeniu!! A jedzenie jest ważne, myślę, że ma ogromny wpływ na to jak postrzegamy kraj i kulturę, w której przyszło nam mieszkać i na nasze generalne wrażenie o danym kraju. Mam współlokatora Chińczyka i dobrą koleżankę w Korei – mogę godzinami patrzeć na to jak i co gotują a potem jak jedzą :) Gotowanego ryżu mamy w domu zawsze pod dostatkiem – Peng, Chińczyk, ma specjalną maszynę do jego przyrządzania :) I pierogi robi rewelacyjne!
    Życzę Wam niezapomnianych wrażeń smakowych i wesołych świąt!!

    • Krzysztof Benedykciński

      Ale tylko patrzeć? Czy dają Ci też coś zjeść? :P W każdym chińskim domu obowiązkowo musi być maszynka do gotowania ryżu – jest wygodna, ryż nie przywiera do garnka (pamiętam jak gotowaliśmy sypki ryż na studiach, zawsze się przypalał!) i pozostaje długo ciepły.

      Dziękujemy serdecznie za życzenia. Również życzymy wszystkiego dobrego, przede wszystkim najedzenia się polskich smakołyków, bo na wyspach tego nie ma. Jak czytam, że odwiedziłaś już wszystkich swoich znajomych w Polsce po powrocie z Irlandii, to się łezka kręci :D

      BTW: jak wygląda jedzenie w Irlandii? Podobne do kuchni angielskiej (czytaj fish & chips) czy ma swoją własną specyfikę?

  • AW

    Mniam… ślinka mi kapie na klawiaturę na widok zdjęć nr 2 i 3 ;) )

    • Krzysztof Benedykciński

      Już niedługo też będziecie mieć Państwo okazję skosztować:
      a) polskiego świątecznego jedzenia
      b) sekretów orientu :)

  • marek

    czytam ten wpis nieco głodny, właściwie bardzo głodny (też mi nowość :P ) i nie powiem — ostrygi w sosie czosnkowym wyglądają po prostu wspaniale… A i to jedzenie stołówkowe niczego sobie…

    • Krzysztof Benedykciński

      Oj Marku, czy Ty zaczniesz się w końcu dobrze odżywiać? Nie samą matematyką i wspinem człowiek żyje :P

      BTW: co Ty robisz o tej porze? Nasze posty czytasz? :P

      • marek

        ano wróciłem nieco naprany z miasta i (co można zrobić o tej porze) odpaliłem kompa, żeby maila sprawdzić…

        Trzymajcie kciuki do czerwca, może wtedy zacznę normalnie jeść ;-)

        • Krzysztof Benedykciński

          Dlaczego do czerwca?

  • Mateusz

    Heheh, widze macie podobne spostrzezenia jak my ;) Co do miesa to nawet nie wspominam – tutaj specjalnoscia sa kotlety z kurczaka (wygladaja jak schabowe, wielkie), tylko niestety jest to praktycznie pol kurczaka rozbitego razem z koscmi itd :/ (tutaj z kurczaka nic sie nie marnuje, jedza od stop do dzioba :D ) Dlatego tez zazwyczaj wybieram wieprzowine/wolowine, ktore sa w miare bezpieczne (tzn samo miesko ;P)
    Co do sniadan to nie wiem jak na ladzie, ale na wyspie nie jest tak zle, bardzo popularne sa knajpki z hamburgerami i cos w stylu nalesnika z jajkiem/szynka/czym tam chcesz – mega tluste i mega sycace :) Jednak na dluzsza mete jest to drogi interes (ok. 60ntd za jedno), także ostatnio kroluja u nas tosty z serem/szynka i kielbaska ;P
    Zup raczej unikam (na 5, ktore probowalem, 1 byla dobra :P ) – jak dla mnie to sama woda o dziwnym smaku ;/ Ale fakt, ze jest tania, a porcje sa wielkie
    W “europejskich” miejscowkach tez raczej nie bywam, ale wiem, ze czesto sa wybierane jako miejsce jedzenia z powodu angielskiego menu i obslugi – dla ludzi nieznajacych chinskiego jest to chyba jedyny sposob, jesli chce sie wiedziec co sie zje etc ;D
    “Dobre pieczywo natomiast dostępne jest w międzynarodowych marketach np. Carrefour” – prosze Cie :D

    • Krzysztof Benedykciński

      A te hamburgery to jak wyglądają? Podeślesz kiedyś jakąś fotę?

      Ja też należę do zdecydowanych przeciwników mixianów (tych wodnistych zupek z makaronem), ale Kasia je lubi, zwłaszcza jak ma możliwość złożenia własnej kompozycji warzywnej :)

      Ja tam chiński mam opanowany w stopniu minimalnym, a nie chodzę do zachodnich knajp – chińskie też mają obrazki z potrawami :P

      A jeśli chodzi o pieczywo, to na prawdę jest całkiem dobre – może nie natrafiłeś na to, co my? A bagietki macie?