Wycieczka do Small Stone Forest

W Yunnanie istnieją 2 miejsca nazywane Stone Forest (Kamienny Las). Pierwszy jest oddalony od Kunmingu o ok 120 km a wejściówka do niego kosztuje 175 juanów – to zdecydowanie za dużo za oglądanie klamotów (kamieni), będąc otoczonym tysiącami Chińczyków, z czego połowa chce zrobić sobie z tobą zdjęcie. Dlatego zdecydowaliśmy się na miejsce nazywane Small Stone Forest. Jest ono oddalone od centrum Kunmingu o ok 35 km i kosztuje całe… 3 juany :P


Wyświetl większą mapę

Dojazd do miejscowości Haikou, w której owa atrakcja się znajduje, zajął nam ponad 2h. Najpierw wsiedliśmy do miejskiego autobusu, potem wzięliśmy kolejny busik podmiejski a na koniec zapakowaliśmy się na małą przyczepkę ciągniętą przez konia (nie lubimy tego typu transportu, bo zwierzęta się męczą, ale nasi chińscy znajomi zaproponowali, więc głupio było odmówić).

Wesoła ekipa upakowana w coś, co chyba można nazwać bryczką :P

Po dojechaniu na miejsce zaczęliśmy podchodzić pod delikatną górkę. Na poboczu starsze kobiety suszyły właśnie ser tofu. Przyjaźnie uśmiechając się zachęciły nas do zatrzymania się i zrobienia kilku fotek.

Panie stały nad suszącym się na słońcu serem i odganiały wygłodniałe insekty :P

Po przejściu przez bramę i zakupie biletów ruszyliśmy w kierunku skał. Generalnie atrakcja przypomina trochę krążenie wśród wolno aczkolwiek dość gęsto stojących skałek – trochę to przypomina czeskie Skalne Miasto w wersji mini.

Miejsce dobre na wspinaczkę dla początkujących – wszędzie pełno klamek i dobrych, niewyślizganych stopni. W niektórych miejscach nawet udało się zrobić małe free solo. Jednak nie mam mowy o obijaniu (ubezpieczaniu) dróg – miejsce zbyt turystyczne, żeby ktoś się zgodził na umieszczenie w skałach spitów.

Jak to bywa w Chinach, niemal na każdym kroku byliśmy zaczepiani przez grupki Chińczyków, którzy chcieli zrobić sobie z nami zdjęcie. Chyba trzeba zacząć kasować za taką usługę :P

Nie wiedzieć czemu, Chinki strasznie sobie mnie upodobały - chyba czas ściąć włosy, ogolić się do zera i mówić, że mam 16 lat :P

Ogólnie wycieczka miła, aczkolwiek strasznie mi było żal, że nie miałem butów wspinaczkowych, nie wspinałem się jeszcze z własną asekuracją i nie mam do tego sprzętu :P

Więcej fotek z wyprawy jak zwykle znajdziecie w galerii

PS. Dzisiejszy post jest już 50. postem na blogu. Uwierzycie?

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, ,

  • ketsu

    Z tego co piszesz, można by pomyśleć, że Laowai jest większą atrakcją turystyczną niż same skałki :) W sumie fajnie, że można sobie po nich pohasać bez przeszkód – jak bardzo to się różni od np. szlaku turystycznego w polskich górach – jak Cię przydybią w chaszczach, to gotowi mandat za niszczenie przyrody wypisać…

    I btw: “Jest ono oddalone od centrum Kunmingu o ok 35 juanów i kosztuje całe? 3 juany ” < 35 km jak mniemam, chyba, że to cena biletu ;)

    • Krzysztof Benedykciński

      Wiesz, jak Chińczyk spotka białasa, to ma podwójną korzyść z wycieczki :) Generalnie nawet jakby tu byli jacyś strażnicy, to i tak nie zwrócą uwagi na to, że ktoś jak małpa łazi po skałkach. Możesz przechodzić na czerwonym świetle przez ulicę obok policjanta a ten nawet palcem nie kiwnie :P

      Dzięki, oczywiście chodziło o km – już poprawiłem :)

  • Chris Filo Gorgolewski

    Powspinamy sie na wlasnej jak was odwiedze :)

    • Krzysztof Benedykciński

      No nie mów, że będziesz brał swój szpej do Chin?

      • Chris Filo Gorgolewski

        No oczywiscie! Wy musicie za to wykminic, gdzie sa najlepsze miejscowki.