Zapisy do sekcji tematycznych

Dzisiejszy dzień był bardzo ciekawy. Rano poszliśmy na zajęcia (tak, wiem, że dziś niedziela i powinniśmy sobie słodko drzemać rano, ale niestety odrabialiśmy zajęcia z zeszłego tygodnia, kiedy mieliśmy labę), a po południu umówiłem się z chłopakami na ping-ponga (chyba po powrocie do Polski będę mega-wymiataczem w pingla :P ). Andreas, nasz ziomek z Ekwadoru, powiedział mi, że na dziedzińcu między akademikami odbywają się jakieś zapisy do różnych klubów itp. Zaciekawieni poszliśmy sprawdzić, co też mości Chińczyki oferują w tychże klubach.

Tak też właśnie wyglądały owe "targi" klubów uniwersyteckich

Ano okazało się, że całkiem ciekawe te ich sekcje, kluby czy jakże to nazwa. Ja oczywiście najpierw zacząłem szukać sekcji wspinaczkowej. Z głębokim żalem stwierdzam, że nie ma takiej na naszej uczelni. Ale są inne, całkiem ciekawe jak:

  • układanie kwiatów,
  • fotografia,
  • kaligrafia,
  • kreskówki,
  • sztuk walki,
  • zakładania biznesu,
  • wolontariat,
  • ochrona przyrody,
  • badminton,
…i pewnie jeszcze wiele innych. Dowiedziałem się od jednej znajomej Chinki, że takich sekcji/klubów jest na naszym uniwerku aż 86 (i wśród tylu klubów znajdą się ludzie do układania kwiatów, ale do wspinaczki już nie, damn ;/).
Dowiedziawszy się o tym wydarzeniu zadzwoniłem od razu do Kaziula. Przybiegała prędko, kontenta, że dałem jej znać (szkoda, że nie dowiedzieliśmy się o tym z biura wymiany studentów, ale już do tego przywykliśmy) i zaczęliśmy obchodzić stoiska. Zapisaliśmy się do nie wiem ilu klubów, zastawiliśmy swoje namiary wszędzie, gdzie się dało. Czekamy teraz na jakiś odzew. Bo musicie wiedzieć, że niektóre takie kluby działają w dość dziwny sposób. Kiedy zapytałem czym zajmuje się klub fotograficzny, dowiedziałem się, że organizują konkursy i wystawy fotograficzne. Ale kiedy coś takiego planują w najbliższym czasie już się nie dowiedziałem. Dlatego pozapisywaliśmy się gdzie się dało, żeby cokolwiek z tego wyszło.

Pokaz taekwondo przekonał mnie do tego, żeby zapisać się do klubu - rozwalenie deski nogą było naprawdę imponujące

I już mogę się pochwalić, że zaliczyłem swój pierwszy trening taekwondo (a raczej pewnej chińskiej odmiany tej sztuki walki, której nazwy niestety nie pamiętam). Wydaje się ciekawie, przede wszystkim dobry trening aerobowy i rozciąganie, czyli to co przyda się we wspinaczce. Jestem jako jedynym nie-Azjatą w grupie, która dziś zaczęła zajęcia. Prawdopodobnie z tego powodu otoczyła mnie garstka ziomków mówiących po angielsku, którzy zaczęli mi tłumaczyć to, co mówi trener. Czułem się co najmniej jakbym miał prywatną lekcję. A tu ręce za wysoko trzymam, a tu nogi powinny być inaczej ułożone.

Nie wiem czy widać dokładnie na zdjęciu, ale w tym klubie przebieranie się jest na porządku dziennym - oto klub miłośników kreskówek

Dlaczego w ogóle się zabrałem za taekwondo? Możliwe, że z lekkiego sentymentu jaki został po karate, które trenowałem będąc w podstawówce (3-5 klasa?). Podobało mi się, zwłaszcza to, że regularny trening poprawiał ogólną kondycję i sprawność fizyczną. Tego samego oczekuję po treningach taekwondo.

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, ,