Wystawa “morskie stwory”

Sobotnie przedpołudnie spędziliśmy jak to zwykle bywa na małych porządkach naszego przybytku. Po uporaniu się z czynnościami szarej rzeczywistości ruszyliśmy do Yunnan Provincial Museum, w którym zorganizowana została niezwykle ciekawa wystawa fotografii stworów zamieszkujących morskie głębiny. Brzmi interesująco? I tak też było! Morskie stwory to jest to!

Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tak dobrze zorganizowanej przez Chińczyków wystawy. Pomieszczenie, w której odbywała się wystawa było całkowicie zaciemnione, co w doskonały sposób oddawało klimat podmorskich głębin. Dzięki temu bardzo dobrze czytało się również opisy poszczególnych eksponatów, które zostały przygotowane w dwóch wersjach językowych.

Budynek muzeum, w którym została zorganizowana wystawa

Od razu przy wejściu spotkaliśmy parę Polaków, którzy odbywali w Chinach swoją podróż poślubną (pozdrawiamy!). Ponieważ nie mieli zbyt dużo czasu (Kunming był ostatnią pozycją na ich liście) po chwili konwersacji zanurzyliśmy się w świat morskich potworów. Zaraz się przekonacie, że naprawdę nie przesadzam.

Na początek powitała nas ryba znana z filmu “Gdzie jest Nemo” – matronica Holboella (już sama nazwa jest jakaś taka nieprzyjemna, prawda?). Szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy, że jest ona taka duża. Co ciekawe, u osobników tego gatunku występuje skrajny dymorfizm płciowy. Samica jest dużo większa niż samiec i ma charakterystyczną “wędkę” na szczycie swojej głowy. Na końcu “wędki” znajduje się organ, który świeci, wabiąc tym samym swoją ofiarę, tak jak została na nią złapana Dolly (albo Nemo, już nie pamiętam :P ).

Wspomniana powyżej rybcia miała dobre 0,5 długości

A oto i wersja męska rybci - drobny (ten miał ok 5cm) pasożytniczy samiec, który przykleja się do samicy i łączy na zawsze z jej tkankami niczym dodatkowy organ. Czyż to nie upokarzające?

Następnie mogliśmy obserwować stworzonka, które mają całkowicie przejrzyste ciało. Przykładem może być larwa homara, której ciało cienkie niczym papier, pływa sobie blisko powierzchni oceanów, żeby następnie przejść przez kilka stadiów metamorfoz ze stanu przedstawionego poniżej do dojrzałego homara.

Tak oto prezentuje się homar na początku swojej życiowej kariery. Jakby został takim do końca, pewnie nie wylądowałby na niczym talerzu.

Następnym ciekawym okazem jest anoplogaster cornuta. To prawdziwy przyjemniaczek – jej angielska nazwa to fanttooth (zębożądło). Ma nieproporcjonalnie do reszty ciała wielką szczękę, dzięki której połyka swoje ofiary w całości. Ponieważ zamieszkuje rejony o bardzo niskim nasyceniu tlenem, ma spowolniony metabolizm – jeden posiłek wystarcza jej nawet na kilka miesięcy.

Zwróćcie uwagę na to, że czaszka nie ma żadnej skóry - widać praktycznie jej szkielet.

Następnym ciekawym i już trochę przyjemniejszym stworzonkiem jest eptatretus sp. Natura hojnie obdarzyła go aż 5 sercami, jednak zapomniała o zębach i żoładku. Dodatkowy ziomas jest ślepawy (ma zapadnięte oczy), jednak z drugiej strony ma bardzo dobrze rozwinięty zmysł zapachu i chropowaty język przystosowany do jedzenia padliny. Ma również bardzo ciekawą taktykę obronną – potrafi wydzielić tak dużo śluzu, że może nim udusić swojego napastnika.

Niby taki niepozorny ślepiec, ale umie się całkiem nieźle bronić.

To powiecie na tego gigantycznego isopoda? To taka wielka podwodna wesz, która żywi się padliną. Jest wrogiem rybaków – złowiony do sieci rybackiej pożera ryby, które się w niej znajdują. Nie chcielibyście mieć z nim do czynienia face-2-face, prawda?

You talking to me?

Poniżej zamieszczamy jeszcze kilka fotek miłych wodnych pupili:

Chimera, bliska kuzynka rekina i płaszczki

Toż to jakiś podwodny dinozaur jest!

Głębiny oceanów kryją niesamowite stworzenia.

About Krzysztof Benedykciński

Entuzjasta technologii internetowych, bloger, wspinacz. Pomimo powrotu do Polski, cały czas stara się zrozumieć chińską mentalność, pisząc swoją debiutancką książkę o życiu białasa w Państwie Środka.

, , ,

  • http://rekordyguinessa.pl Paweł

    To teraz na jakiś kurs nurkowania powinniście się wybrać i pooglądać te rybki na żywo ;)

    • Krzysztof Benedykciński

      Kurs super sprawa, ale tych ryb to pewnie byśmy na żywo nie uświadczyli :-)