Różnice kulturowe cz. 2: chińskie rozrywki alkoholowe

Podczas gdy Krzysiek przybliżył Wam temat dotyczący języka i trudów związanych z pisaniem krzaków ja dodam kilka słów o chińskiej rozrywce.

Wczorajszego wieczoru, wracając do domu po zajęciach kończących się o 20.30 nie marzyłam o niczym innym jak kolacji i piżamie. Kiedy już spiżamowana wcinałam z Krzychem kolację, zadzwonił nasz chiński ziomek, który mieszkał poprzednio w naszym mieszkaniu (obecnie stacjonuje 2 piętra niżej) i koniecznie chciał wywlec nas do baru. Przez 5 minut bezustannie tłumaczyłam, że jesteśmy padnięci i niebawem idziemy spać (to stwierdzenie było trochę na wyrost, ale co tam ;D). Udało się, pójdziemy następnym razem. Zadowolona wracam do kolacji. Za chwilę dzwoni telefon – oczywiście nasz Ziomek. Przyszli jego starzy znajomi, koniecznie nas chcą zobaczyć. Stwierdzenie, że jestem już w piżamie nie wywołuje żadnego wrażenia. Ostatecznie, dla świętego spokoju, zgadzam się, zjedziemy na chwilę się pokazać. Krzychu prycha, stwierdza, że nigdzie nie idzie i wsadza nos w monitor.

Ziomek prowadzi mnie do pobliskiego baru, podzielonego na małe pokoiki, w jednym z nich siedzą jego znajomi. Przedstawiają mi się po kolei (niestety nigdy nie jestem w stanie zapamiętać imion), padają standardowe pytania. Niestety częściowo w dialekcie, wtedy uśmiecham się i kiwam głową ;) . Chińczycy uwielbiają grać w gry słowne podczas spotkań ze znajomymi. Zwykle kto przegrywa musi wypić ?karniaka? w postaci mini szklaneczki piwa.

Gra 1: klaszczemy rytmicznie, jedna z osób wymyśla kategorię, kolejne osoby muszą wymienić przedmioty z zadanej kategorii.
Np. klask, klask, shenme yuan? (jaka kategoria?)  Klask, klask dongwu yuan (kategoria zwierzęta). Wymieniamy, wymieniamy i oto ja wzbudziłam wielkie rozbawienie kiedy zamiast małpa (mihou) zagalopowałam się i powiedziałam kiwi (mihoutao). Chinole pokładali się wręcz ze śmiechu uznając to za najlepszy dowcip wieczoru. Kolejno pojawiały się kategorie państw, prowincji, stolic, niestety okazało się, że z geografią są trochę na bakier, nie wiedzieli czy Włochy to państwo czy stolica, więc szybko przerzucili się w bardziej znajome kategorie, np. marki telefonów.

Gra 2: wypowiadamy po kolei liczby, nie wolno wypowiedzieć liczb kończących się na 1,8,9. Stanowczo muszę popracować nad szybkością wypowiadania cyfr, szczególnie powyżej 100 ;) . Jedną kolejkę graliśmy po angielsku, wtedy byłam zdecydowanie do przodu ;) .

Gra 3: “tygrys je kurczaka, kurczak robaka, robak bang bang” – nie zdążyłam dokładnie jej rozpracować. Azjatycka wersja naszego kamień-papier-nożyczki. Przegrany wychyla kolejną porcję piwa.

Gra 4: Przyklejamy sobie karty do czoła, w zależności od kolejki karniaka pije ten który ma kartę o najmniejszej/największej wartości/mniejszą niż?/itp.

Kiedy byliśmy przy 4 grze minęła 23, wiedziałam, że niebawem nastąpi koniec rozgrywek ? część osób mieszka w akademiku, który jest zamykany o 23.30. Jeśli ktoś nie zdąży wrócić na czas będzie miał kłopot.

Bardzo sceptycznie podchodziłam do wyjścia, gry również jakoś specjalnie mnie nie pociągały, ale widać było, że Ziomkowi bardzo zależało, żeby przedstawić nas swoim przyjaciołom. Nie chciałam też, żeby “stracił twarz”, gdybyśmy nie przyszli. Ostatecznie, gry nie były takie najgorsze, w przeciwnym razie oni pewnie gadali by sobie po swojemu, w dialekcie, a ja po odpowiedzeniu na standardowe pytania siedziałabym jak laowaiska kukła!

About kasia

Absolwentka sinologii, podróżniczka, miłośniczka gór i eksperymentów kulinarnych, biegaczka. Odpowiada za planowanie i logistykę naszych wojaży, służy również swoimi umiejętnościami translatorskimi.

,

  • Filip Tomasik

    Kasiu – ale przebrałaś się, czy poszłaś w pidżamie? :D Bo słyszałem (w TV oczywiście, przy okazji Bejing 2010 ;) ), że Chińczycy ogólnie nie czują się skrępowani spacerując w pidżamach po ulicach :)
    No i Krzysztofie – wstyd. Siedzieć przed komputerem zamiast się zabawiać z Chińczykami, naprawdę … I’m disappointed :P

    • Anonymous

      Jeszcze nie chodzimy w piżamie po ulicy, ale tak jak piszesz zdarza się spotkać, szczególnie panie, kroczące dumnie po mieście w stroju nocnym :-)

  • Michal Oskiewicz

    Szkoda, że nie graliście w Alko-chińczyka

    • Krzysztof Benedykciński

      no niestety nie mają takiej gry :P